Wyrazy

Wyrazy

Nie da się bez reszty ogarnąć teoretycznie zjawiska komunikacji językowej za pomocą wyrazów nazywających, o ile nie uwzględnimy pewnych istotnych rozróżnień dokonanych przez Husserla. W Badaniach logicznych czytamy, że ocena gramatyczna jest niewrażliwa na wewnętrzną sprzeczność wyrażeń językowych typu: prostokątny okrąg czy drewniane żelazo. Ocena gramatyczna jest natomiast niesłychanie wrażliwa, jeśli chodzi o bezsensowne zestawienie nie pasujących do siebie wyrazów. Z uwagi na to, że te ostatnie nie mają w ogóle żadnego sensu, a więc także sensu sprzecznego, Husserl uznaje poprawność gramatyczną za nadrzędną wobec poprawności logicznej, a gramatyka jest u niego bazą logiki. Prawa składania, o jakich myśli Husserl, uważając je za jądro „czystej gramatyki”, powinny dać się wydedukować z rzeczowników złożonych i metafor. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o twory złożone, język zawsze odwołuje się do wiedzy rzeczowej odbiorców; takie złożenia jak piekarnik, zapiekanka, pieczeniarz mogą być właściwie zrozumiane tylko w oparciu o wiedzę rzeczową. Z kolei metafory uświadomią nam, jak głęboko i bezpośrednio wybory zdeterminowane rzeczowo współokreślają składanie znaczeń; stąd też owo sterowanie przedmiotowe można równie dobrze uznać za podstawowe, podczas gdy Husserl przenosi je na wyższy poziom. Sam Husserl daje nam w pewnej chwili argumenty za odrzuceniem jego interpretacji. Do przedmiotów badania zalicza on również „modyfikacje znaczenia”, przyznając, że „znaczenia przy zachowaniu istotnego rdzenia mogą być zamieniane w inne znaczenia” oraz że „pewne zmiany znaczenia są częścią każdej gramatyki”
To, co logik uznaje za dziwne, należy do podstawowych zasad języków naturalnych. Przedstawienie językowe pozostawia wszędzie pewien margines swobody w zakresie niedookreśloności znaczenia, który może być wykorzystany i faktycznie jest wykorzystywany w mówieniu nie inaczej niż właśnie w odniesieniu do „obiektywnych możliwości”.
Jednym z godnych uwagi urządzeń języków naturalnych jest to, że zabezpiecza on swoje sformułowania w różny i liczny sposób przeciwko nieporozumieniom.
Platon powiada w Kratylosie, że chcą poznać zasady tkactwa trzeba udać się na naukę do tkacza, chcąc zaś poznać zasady działania warsztatu tkackiego – „podstawy” organonu ‘warsztat tkacki’ – trzeba pójść na naukę do stolarza, który ów warsztat sporządził. Podstawy językoznawstwa -poprawnym analogonem terminowania u stolarza jest tu badanie intersubiektywnie zdeterminowanych konwencji językowych. To prawda, że wszystko, co posiadamy, odziedziczyliśmy po naszych ojcach, a więc i język jest sprawą recepcji i musi się rozwijać w przestrzeni monady życia psychicznego mówcy. Rzecz jednak w tym, że recepcja a samodzielne tworzenie (przejęcie a konstytuowanie) to dwie różne rzeczy. Podczas gdy w przypadku konstytuowania ma miejsce Husserlowska swoboda aktów nadających znaczenie, to jako ograniczenie tej wolności, jako jej korelatyw funkcjonuje więź przejmowania. Jedna sprawa, to używanie tworów językowych w komunikacji intersubiektywnej lub też przy tworzeniu niepowtarzalnego dzieła językowego – używanie w taki sam sposób przez wszystkich członków wspólnoty językowej. A druga sprawa, to – przewidziane w samej budowie języka – nadawanie w każdym konkretnym przypadku znaczeniowej precyzji, a nawet czasem niepowtarzalnej modyfikacji znaczeniowej. A ponieważ chodzi tu o dwie różne rzeczy, nie można ogarnąć w całości nauki i znaczeniach wyłącznie od strony aktów. Nie jest to możliwe nawet wówczas, gdy od czasu do czasu przypomina się w nawiasie o tym, że cechy empiryczne konkretnych języków są „historycznie przypadkowe”.

Comments are closed.