Nauka na ostatnią chwilę

Pewnie bardzo dobrze to znasz. Pewnie praktykowałeś to nieraz. Często w życiu jest jakoś tak, że nie możemy się zebrać do zrobienia wszystkich rzeczy, do których powinniśmy. Jeżeli do czegoś musimy sami siebie zmusić, to po drodze tracimy wszelkie chęci. I tak właśnie jest z nauką. Powszechnie stosowany wśród studentów nawyk nauki w noc przed egzaminem jest dla wielu ostatnią deską ratunku. I co wtedy zrobić? Czy jest szansa, że nauczymy się wówczas całego potrzebnego nam materiału?
Znikoma, ale jest. Możemy w zasadzie bardziej materiał mniej więcej przeglądnąć, ale nie nauczyć się. Na pewno nie zostanie on wówczas w naszej pamięci na długo. Ale jeśli bardziej zależy nam na zdaniu egzaminu niż na wiedzy samej w sobie, to jest to jakiś sposób.
Tutaj znów najważniejsze jest, aby odpowiednio zorganizować sobie naukę. Kiedy czasu jest niewiele, musimy skupić się już tylko na tym, co naprawdę istotne. Nie ma co zastanawiać się nad zadaniami z gwiazdką, czy jakimiś rozległymi teoriami na piątkę z plusem. Liczy się podstawa. Chcemy mieć trzy, zaliczyć, iść dalej i tyle. Bo chyba nikt, komu zależy na stopniach nie odkłada nauki na ostatnią chwilę. Dlatego jeśli to czytasz, to chcesz mieć trzy. Naucz się tego, co jest napisane w podręczniku wytłuszczonym drukiem, najważniejszych definicji, przeglądnij notatki i może się uda. Ważna jest też organizacja, więc postaraj się poświęcić choć odrobinę czasu na określenie, co tak naprawdę potrzebujesz wiedzieć. Możesz też zdobyć przykładowe arkusze egzaminacyjne z poprzednich lat i przerobić je. Uzyskujesz wtedy dużo większe prawdopodobieństwo zdania. Niestety nauka w dzisiejszych czasach właśnie na tym się opiera.
Z pewnością warto jest mieć naukowe ideały, uczyć się w ważnym celu i do czegoś pod tym względem dążyć. Jeśli jednak potrzebujemy tylko papierka, dającego nam dodatkowe uprawnienia, to dążenie do tego po najmniejszej linii oporu, mimo, że kiedyś się to na nas odbije, w takiej sytuacji powinno wystarczyć.

Comments are closed.