Natura języka

Natura języka

Zjawiska językowe mają w całości charakter znakowy. Już sama postać dźwiękowa wyrazu została stworzona jako znak i dla celów znakowych. Wyraz stoły, np. jako dźwięk zawiera 5 podstawowych elementów charakterystycznych, odróżniających je od innych, podobnych dźwięków. Fonemy właśnie funkcjonują jako cechy; są to znaki odróżniające postaci dźwiękowej. Następnie postać dźwiękowa ‘stoły’ funkcjonuje w mowie jako znak przedmiotu. Wreszcie wyraz ‘stoły’ zajmuje określoną pozycję w kontekście i w zależności od niej zmienia nieco swą postać fonetyczną w końcowej partii: stoł-ów, stoł-om itp.; mówimy tu ogólnie o wartościach pozycyjnych, jakie wyraz może przyjąć w otoczeniu synsematycznym. Wyrazy tu, teraz, ja zachowują się nieco inaczej w odniesieniu do przedmiotów. Wskazują one na coś i w związku z tym ich wartości pozycyjne w kontekście są nieco inne niż znaków pojęciowych; niemniej i te wyrazy są znakami.
Wyrazy mają taką cechę, że niektóre w specjalnej postaci fonologicznej, inne przez określoną modulację melodyczną lub po prostu użyte w określonej konsytuacji – przechodzą do kategorii komend lub wykrzykników i znaków o funkcji wyrażającej. Do pewnego stopnia wyrazy te mieszczą w sobie trwale funkcję ekspresywną. Możemy więc stwierdzić, że w świetle modelu funkcjonalnego zjawiska językowe należy traktować jako wielostronne, a ponadto – w świetle ostatnich uwag – jako wielostopniowe twory znakowe.
Wychodząc od materii dźwiękowej, przechodzimy od czystej materialnej analizy fonetycznej dźwięków do sylab, a następnie do wielosylabowych tworów dźwiękowych. Z wielowymiarowej, ciągłej różnorodności dźwięków i szumów, które ludzki aparat głosowy jest w stanie wytworzyć, język niemiecki wychwytuje około 40 fonemów. Liczba niemieckich sylab znaczących przekracza
z pewnością 2000; a w małym słowniku ortograficznym występuje około 30 000 optycznych postaci wyrazowych; mamy więc następujące stopnie: 40 I 2000 I 30 000.
Spojrzenie sematologiczne na te fakty pozwala odkryć trzy funkcje znakowe. Znaczenie konkretne, przedmiotowe (przyporządkowanie) związane z postacią dźwiękową wyrazu, w samej zaś postaci dźwiękowej – fonematyczną funkcję identyfikacyjną, a następnie różne funkcjonalnie od obu wymienionych zjawisk znaki pozycyjne występujące w określonych kontekstach. Cechy dźwiękowe (fonemy) zawarte w postaci dźwiękowej funkcjonują jako znaki rozpoznawcze w stosunku do wyróżniania i różnicowania wyrazów; są to z góry dane, wypracowane w obrębie postaci dźwiękowej elementy diakrytyczne, funkcjonujące podobnie jak cechy szczególne człowieka umieszczane w jego personaliach. Natomiast sylaba jako taka nie pełni żadnej specyficznej funkcji znakowej pomiędzy fonemem a dźwiękowym znakiem przedmiotowym. (Sylaba charakteryzuje postać dźwiękową wyrazu).
Rodzi się pytanie, czy słuszne jest zastosowanie pojęcia nadrzędnego „znak” w odniesieniu do tak różnych zjawisk jak funkcja fonemów i wartość symboliczna wyrazów. Jakby się wówczas przedstawiała sprawa wielostronności w naszym modelu języka? Jedno i to samo konkretne zjawisko jest znakiem przedmiotowym, ma wartość ekspresywną, a ponadto może mieć różny wpływ na odbiorcę, tym samym przysługuje mu wartość apelu. Czy celowe jest użycie zbiorczej kategorii „znak” dla oznaczenia symboli, symptomów i sygnałów? Pozostaje do rozstrzygnięcia pytanie, czy nadrzędne określenie „znak” nie zamienia się w pusty dźwięk, z chwilą gdy użyjemy go w odniesieniu do wszystkich wspomnianych zjawisk. Twierdzi się czasem, że pojęciem nadrzędnym jest tu symbol. Pozostawiamy na razie kwestią otwartą pytanie, czy ostatecznie będzie potrzebne jedno, czy kilka pojęć nadrzędnych.

Człowiek wykonujący czynności praktyczne w kooperacji z innymi ludźmi często pracuje w milczeniu, dopóki rozumie całkowicie to, co robią inni, i sam zachowuje się zgodnie z regułami gry. Od czasu do czasu zdarza się jednak taka sytuacja, kiedy jeden z partnerów otwiera usta, aby przemówić, by dać wskazówkę (tak jak trzeba dać kierunkowskaz skręcając). Czasem wystarczy jedno słowo, prosty znak, jak: „na prawo”, „na wprost”, by dodatkowo ukierunkować zachowanie odbiorcy. Są to wypowiedzi wbudowane empraktycznie.

Wszędzie tam, gdzie ma miejsce zastępowanie, istnieją – tak jak w każdej relacji – dwa elementy, coś i coś innego, które to dwie rzeczy w opisie muszą być skrupulatnie rozróżnione. Jeśli jakiś konkret hic et nunc funkcjonuje jako zastępca, to zasadne staje się pytanie, mocą jakich właściwości otrzymał i spełnia funkcję zastępowania. Oznacza to, że musi być zawsze możliwe dwojakie określenie tego konkretu, w szczególności jego opis w oderwaniu od właściwości zastępowania, to znaczy określenie, czym ta zmysłowo postrzegalna rzecz jest jako taka. Drugi sposób postrzegania owej konkretnej rzeczy polega natomiast na odnajdywaniu w niej tych cech, z którymi związana jest jego funkcja zastępowania. W przypadku znaków konkret funkcjonuje „jako” znak wyłącznie mocą momentów abstrakcyjnych. Ten podstawowy dla teorii języka stan rzeczy autor nazwał zasadą relewancji abstrahującej i ukazał na przykładzie rozróżnienia między fonetyką i fonologią.
Ambasador jest reprezentantem państwa, ale nie na odwrót, adwokat zastępuje przed sądem swojego klienta, ale nie na odwrót. Nie ma tu relacji zwrotnej. To samo można powiedzieć o znakach, przy czym od razu należy dodać, że w tym przypadku z pewnych określonych powodów człon zastępujący należy zawsze do rzeczy postrzegalnych zmysłami, którego to warunku nie musi spełniać drugi człon relacji. W każdym przypadku relacji zastępowania człon pierwszy da się ująć i określić w sposób dwojaki (np. aktor na scenie „to on, ale jakby i nie on”).

Comments are closed.