Lektura podręcznika

Lektura podręcznika

Tym, co uderza w lekturze pamiętnika, jest brak okropności. Kiedy czyta się zapiski Rubinowicza, można odnieść wrażenie, że nie występują tu jakieś wydarzenia przełomowe, nagłe zwroty akcji, wielkie tragedie i wielkie emocje. Jednak życie chłopca obfituje
w „przygody”, które natychmiast zostają przekute w notatkę. Taka strategia zapisu pozwala nam spojrzeć na tragedię Holocaustu z perspektywy ofiary, która masowe ludobójstwo sprowadza do tego, co najbardziej konkretne, bliskie, namacalne. Nie ma tu, jak
u Sierakowiaka, jednego czy dwóch centralnych motywów, które przewijają się przez karty dziennika, stale towarzyszą sporządzaniu notatek. Dawid postrzega Zagładę jako zbiór drobnych czynności, z których każda jest częścią męczarni. Opisuje zatem swoją chorobę, naukę jazdy na rowerze, wyprawy do Kielc i Bielin, wycieczki do lasu po grzyby, jagody, czy drzewo, strach przed niemieckimi patrolami, żandarmami, rewizjami, pracę przy śniegu, czy wreszcie przeprowadzkę do getta i zabranie ojca do obozu pracy. Wszystko to składa się na obraz wojny, której chłopiec doświadcza i którą próbuje zrozumieć. Jednak można zaryzykować stwierdzenie, że dwa zdarzenia: przenosiny do getta i wywiezienie ojca do obozu pracy, odcisnęły najmocniejsze piętno na psychice Dawida i to one wywierają największy wpływ na kształt późniejszych notatek. Ale zanim dojdzie do przymusowej przeprowadzki, życie chłopca upływa względnie spokojnie pod dachem rodzinnego domu, który w tych niepewnych czasach daje jako takie poczucie bezpieczeństwa.
Wielka wojna omija z daleka rodzinną wieś chłopca, od czasu do czasu przez Krajno przejdzie kolumna wojska, a w pobliskim lesie Niemcy urządzą ćwiczenia. Dawid patrzy na to wszystko bez lęku, z dziecięcym zdziwieniem, z którego początek bierze wszelka refleksja. Jednak kiedy zapisuje w swoim dzienniku informację o ćwiczeniach żołnierzy, czyni to w sposób prosty, pozbawiony emocji, głębszej myśli, a całe zdarzenie streszcza w czterech zdaniach:
Dziś były ćwiczenia wojska niemieckiego. Wszystko wojsko rozprószyło się po polach, porozstawiali karabiny maszynowe i strzelali do siebie
(DR. 9 czerwca 1940, s. 12).
W innym miejscu Dawid mówi, że widok maszerujących oddziałów sprawił mu przyjemność:
Było mi przyjemnie patrzeć na idące wojsko bo koło nas mało kiedy przechodzi wojsko (DR. 24 marca 1941, s. 15).
Dla każdego chłopca taka defilada jest nie lada atrakcją. Błyszczące karabiny
i hełmy, równy, miarowy krok budzą zainteresowanie, są rzadkim widokiem w małej podkieleckiej wsi. Maszerujące wojsko nie wywołuje w Rubinowiczu lęku, patrzy na nie jak na każde inne, widzi tylko żołnierzy, nie Niemców, prześladowców i oprawców. Nie oznacza to, że Dawid nie wie, jakich zbrodni dopuszczają się hitlerowcy, że nie zdaje sobie sprawy z metod, którymi się posługują. Chłopiec dobrze wie, w jakim kierunku zmierzają zarządzenia władz niemieckich, że cierpienia, które spadają na naród żydowski, są właśnie wytworem polityki okupanta. Jednak patrzy na to wszystko oczami dziecka, jego spojrzenie jest niewinne, a możliwość poznania ograniczona. W jego sposobie rozumienia zbrodni hitlerowskich nie mieści się jeszcze doświadczenie masowej zagłady, gdyż perspektywa dziecka nie jest naznaczona doświadczeniem, które dominuje w postrzeganiu dorosłych. Dawid nie wie jeszcze nic o obozach koncentracyjnych, komorach gazowych, krematoriach. Tą wiedzę posiądzie znacznie później, kiedy za nim samym zamkną się drzwi „łaźni” w Treblince. Ale będzie już to wiedza bezużyteczna, chłopiec nie zdąży jej nikomu przekazać, zabierze ją ze sobą do grobu. Tymczasem jeszcze ludobójstwo w jego rozumieniu dokonuje się co dzień na jego oczach, każdego dnia, kiedy ginie ktoś z wioski, kiedy przejeżdżający patrol niemiecki dla zabawy zastrzeli Żyda.

Comments are closed.